najbliższe mecze

25-02-2012 18:00
Racing   vs.   Sporting
Betis   vs.   Getafe
25-02-2012 20:00
Malaga   vs.   Saragossa
25-02-2012 22:00
Espanyol   vs.   Levante
26-02-2012 12:00
Villarreal   vs.   Bilbao
26-02-2012 16:00
Rayo   vs.   Real Madryt
26-02-2012 18:00
Sociedad   vs.   Mallorca
Valencia   vs.   Sevilla
Osasuna   vs.   Granada
26-02-2012 21:30
Atletico   vs.   Barcelona

ostatnie wyniki

20-02-2012 21:00
Saragossa 0 : 2 Betis
19-02-2012 21:30
Barcelona 5 : 1 Valencia
19-02-2012 19:45
Levante 3 : 5 Rayo
19-02-2012 18:00
Sporting 1 : 1 Atletico
Mallorca 4 : 0 Villarreal
19-02-2012 16:00
Bilbao 3 : 0 Malaga
19-02-2012 12:00
Granada 4 : 1 Sociedad
18-02-2012 22:00
Sevilla 2 : 0 Osasuna
18-02-2012 20:00
Real Madryt 4 : 0 Racing
18-02-2012 18:00
Getafe 1 : 1 Espanyol

partnerzy







Polska strona Villarreal CF
Polska strona Malaga CF
malagacf.com.pl



statystyki

Online:
 Gości: 10 

tabela


1. Real Madryt 79 - 21 61
2. Barcelona 68 - 17 51
3. Valencia 36 - 27 40
4. Espanyol 26 - 27 33
5. Bilbao 37 - 30 33
6. Atletico 32 - 28 32
7. Levante 32 - 34 32
8. Rayo 32 - 35 31
9. Malaga 28 - 35 31
10. Osasuna 26 - 37 31
11. Sevilla 24 - 26 29
12. Betis 27 - 31 29
13. Getafe 23 - 30 28
14. Mallorca 23 - 28 28
15. Granada 21 - 32 28
16. Sociedad 26 - 34 27
17. Villarreal 23 - 34 26
18. Racing 18 - 30 23
19. Sporting 21 - 44 20
20. Saragossa 18 - 40 15

ankieta

Jakich informacji szukacie?
 

Blog FCB

Nowy numer Flash BlogFCB

Już dostępny!

Mallorca pod wodzą Joaquina Caparrosa osiąga wyniki zbliżone do tych za kadencji Michaela Laudrupa. Ciężko więc jednoznacznie określić, czy ta przymusowa zmiana szkoleniowca wyszła Wyspiarzom na dobre. Faktem jest jednak, że od kiedy za sterami ekipy z Balearów stanął były szkoleniowiec Athletiku Bilbao to Mallorca w żadnym z rozgrywanych spotkań nie schodzi poniżej określonego poziomu. Poziomu, który wystarcza by pokonać takie drużyny jak Real Saragossa, Sporting Gijon, Rayo Vallecano czy Betis Sevilla, jednak jeśli na horyzoncie pojawia się nieco silniejszy kadrowo rywal to kibice Mallorki nie mogą być dobrej myśli. A takim będzie ich niedzielny przeciwnik.

Ostatnie spotkanie Mallorki to wyjazdowa porażka z Malagą (1-3). Biorąc pod uwagę nieobecność kilku absolutnie kluczowych graczy to można powiedzieć, że Mallorca zagrała całkiem niezłe spotkanie. Podobnego zdania jest zresztą Caparros. Hiszpan był zadowolony z zaangażowania, jakie jego drużyna włożyła w tamto spotkanie i powiedział, że spotkanie z Malagą było jedno z najlepszych Mallorki pod jego wodzą. Przed konfrontacją z Villarreal do kadry meczowej wracają zawieszeni w poprzedniej kolejce Ramis, Victor i Marti. Wciąż niezdolny do gry jest natomiast Cendros, a za kartki tym razem pauzuje Chico.

Jeśli ktoś na półmetku rozgrywek spisał sezon Villarreal na straty to może okazać się, że się mylił i to grubo. Ekipa Submarines dzięki remisowi z Barceloną i trzem wygranym wydostała się ze strefy spadkowej i do miejsca dającego prawo do gry w kwalifikacjach Ligi Mistrzów traci zaledwie 6 punktów. Jeśli spojrzeć na obecną dyspozycję Villarreal pogoń w ich wykonaniu jest jak najbardziej możliwa. Drużyna pod wodzą Jose Francisco Moliny odzyskała radość z gry w piłkę, a na wymierne korzyści długo czekać nie trzeba było. Wysoka wygrana nad Sportingiem Gijon (3-0), komplet punktów przywieziony z Sevilli (1-2) i zwycięstwo nad Granadą (3-1) mogą być bardzo obiecującym zwiastunem na końcówkę sezonu. Do formy wrócił przede wszystkim Borja Valero, który znów niemalże w pojedynkę ciągnie cały zespół, spokój w drugiej linii zapewnia Marcos Senna, a cuda w bramce wyczynia Diego Lopez. Niestety poza grą znów znalazł się Nilmar. Brazylijczyk, który do niedawna nie grał z powodu negocjacji transferowych, których był przedmiotem, a gdy tylko wrócił na boisko to nabawił się problemów mięśniowych. Oznacza to, że o sile ataku Submarines znów stanowić będzie Marco Ruben, który w spotkaniu z Granadą spotkaniu z Granadą wrócił do gry po krótkiej przerwie i od razu trafił do siatki. Oprócz Nilmara Molina nie będzie mógł skorzysta oczywiście z kontuzjowanych od dłuższego czasu Rossiego i Catali, a także Angela, który ma problemy z żołądkiem.

Można być niemalże pewnym, że ekipa Villarreal na Balearach nie zostanie przywitana brawami, a serią gwizdów. Dlaczego? To właśnie Żółta Łódź Podwodna skorzystała dwa lata temu na wykluczeniu Mallorki z europejskich pucharów, a kibic piłkarski jest pamiętliwy jak mało kto. Myślę jednak, że nie przeszkodzi to gościom w osiągnięciu korzystnego rezultatu, podobnego do tego z pierwszej rundy (Villarreal ograło Mallorkę 2-0). Myślę, że Villarreal będzie kontynuował wspinaczkę w tabeli i spotkania tego nie przegra, a przy odrobinie szczęścia być może zgarnie komplet punktów.

Typ: Villlarreal AH 0.0 @2.36 (Pinnacle)


 

Spotkanie Barcelony z Valencią to bez wątpienia klasyk ligi hiszpańskiej, a klasyków nigdy dość – z takiego założenia musiał wyjść los, kiedy kojarzył ze sobą te dwa zespoły w półfinale Copa Del Rey. Dzięki takiemu wypadkowi zdarzeń jutro będziemy świadkami czwartej konfrontacji Blaugrany z Los Ches w tym sezonie, a trzeciej w przeciągu trzech tygodni.

Porażką z Osasuną (2-3) Barca przypłaciła awans do finału Pucharu Króla. W meczu rozgrywanym trzy dni po potyczce z Valencią Duma Katalonii zagrała po prostu bardzo źle i choć trudno oceniać, czy było to spowodowane zmęczeniem po konfrontacji z Valencią, czy po prostu dobrą postawą przeciwnika w dość ekstremalnych warunkach atmosferycznych to pewne jest, że zwycięstwo nad Los Blanquinegros pociągnęło za sobą nie tylko pozytywne wieści. To właśnie po tym spotkaniu na problemy z łydką zaczął narzekać rozgrywający Blaugrany – Xavi Hernandez, a jak ważnym jest on ogniwem w mechanizmie Pepa Guardioli nikomu opowiadać nie trzeba. Już bez Generała Barca zagrała więc we wspomnianym meczu z Osasuną oraz z Bayerem Leverkusen (3-1). I o ile o pierwszych połowach w obu tych spotkaniach w Katalonii chcieliby jak najszybciej zapomnieć, o tyle po przerwie gra Barcelony nabierała rumieńców i tylko duży pech, który towarzyszył Blaugranie na boisku w Pampelunie sprawił, że podopieczni Pepa Guardioli nie wygrali obu spotkań, a tylko mecz w Leverkusen. Spotkanie z Valencią powinno być o tyle różne, że Barcelona będzie w nim gospodarzem, a to właśnie o wyjazdowych problemach Dumy Katalonii pisaliśmy nie raz. Jeśli Barca gra na Camp Nou to – przynajmniej do tej pory – nie zawodzi. I choć atut własnego boiska sprzyja Barcelonie to nie należy zapominać, że za kartki pauzować będą Dani Alves i Javier Mascherano. Szczególnie absencja tego ostatniego, biorąc pod uwagę regres formy Pique może sprawić Guardioli niemały kłopot.

Odpadnięcie z rozgrywek o Puchar Króla paradoksalnie może wyjść Valencii na dobre w kontekście rozgrywek ligowych. Dlaczego? Otóż piłkarze mając w głowach rozgrywki pucharowe często podświadomie odpuszczali spotkania ligowe i mimo, że Unai Emery zwykle desygnował w nich do gry najsilniejszy skład to Valencia nie grała tego, na co ją stać. Przez takie roztargnienie Los Ches punkty gubili z Realem Sociedad (0-1), Osasuną (1-1) czy Racingiem (2-2). Poprawa przyszła, gdy tylko odpadli z Copa Del Rey – efektowna wygrana ze Sportingiem (4-0) oraz pokonanie Stoke City (1-0) po pokazie dobrej, hiszpańskiej piłki dały temu świadectwo. Czy to wystarczyło, by poprawić morale drużyny i przygotować się mentalnie do kolejnego starcia z Barcą? Trudno powiedzieć, ale pewnym jest, że to właśnie w głowach zawodników tkwi klucz do wiktorii na Camp Nou. Bo że Valencia ma potencjał, by ograć Katalończyków – o tym przekonywać nie trzeba… Tym bardziej, że do kadry meczowej wracają Dani Parejo, Pablo Hernandez, Ricardo Costa, a przede wszystkim Jordi Alba, który w duecie z Jeremy Mathieu w spotkaniach z Barceloną jest prawdziwą udręką dla obrony rywala. Jedynym nieobecnym będzie więc Ever Banega, który piątkowego treningu nie ukończył z powodu bólu więzadeł stawu kolanowego.

Ciężko jednak w spotkaniu tym znaleźć dobry zakład. Dlatego osobiście postawię na fotel, telewizor, chipsy, piwo i dobre widowisko. Wam polecam to samo.

Typ: NO BET


 

24 serię gier zainauguruje spotkanie na Coloseum Alfonso Perez pomiędzy miejscowym Getafe, a Espanyolem. Choć obie drużyny dzieli w tabeli aż siedem pozycji, to różnica punktowa jest tak naprawdę znikoma i wynosi 5 punktów, dlatego w konfrontacji tej należy się spodziewać wyrównanego widowiska.

Getafe ma za sobą dwa spotkania derbowe, z których ani razu nie wyszedł obronną ręką. W tym pierwszym, znacznie bardziej prestiżowym uległ Realowi (0-1), w drugim – Rayo Vallecano (0-2). W obu meczach podopieczni Luisa Garcii byli stroną słabszą i choć w sprzyjających okolicznościach mogli zmienić przebieg gry w każdym z nich, to koniec końców zarówno z Realem, jak i z Rayo przegrali zasłużenie. Szczególnie w starciu z beniaminkiem Getafe może czuć się pokrzywdzone, bowiem sędzia tego spotkania podjął mocno kontrowersyjną decyzję wyrzucając Michela na pół godziny przed końcem spotkania. Ta decyzja i stracona trzy minuty później bramka przekreśliły szansę na punkty w tym spotkaniu. Oczywiście, Michel ponadto będzie musiał pauzować w najbliższej kolejce. Oprócz niego z różnych przyczyn nie zagrają Pedro Leon, który jednak przez większość sezonu jest kontuzjowany oraz Masilela i Valera. Luis Garcia będzie miał więc problem z zestawieniem boków obrony, choć wydaje się, że postawi na sprawdzoną dwójkę Miguel Torres-Mane. Decyzją trenera poza składem znalazł się Pedro Rios.

Espanyol po serii świetnych spotkań przegrał z Realem Saragossą (0-2). Wynik, który był – zaraz obok porażki Barcelony z Osasuną – sensacją kolejki jest jednak mocno mylący biorąc pod uwagę wydarzenia, które miały miejsce w niedzielne popołudnie na Cornella-El Prat. Krótko mówiąc – Espanyol marnował na potęgę. Kilka stuprocentowych okazji zaprzepaścił nowy nabytek Los Pericos - Kalu Uche, wtórował mu kapitan zespołu - Joan Verdu, a kolejny z niedawno pozyskanych zawodników, Phillipe Coutinho po prostu nie miał szczęścia i choć kilkukrotnie obijał bramkę Roberto Jimeneza to piłką do siatki nie trafił. W międzyczasie Espanyolowi przytrafił się błąd w kryciu przy rzucie rożnym dla rywali i w efekcie gospodarze tego spotkania musieli uznać wyższość przyjezdnych, tracąc jeszcze drugą bramkę w ostatniej minucie. Wydaje się jednak, że porażka ta to nie zapowiedź rychłej obniżki formy Los Pericos, a jedynie wypadek przy pracy. Do Getafe podopieczni Mauricio Pochettino udają się zwarci i gotowi do walki o kolejne trzy punkty. Niestety, w autokarze do podmadryckiej miejscowości zabrakło kontuzjowanego Joana Verdu oraz zawieszonego za kartki Didaca Villi i to właśnie absencja tego ostatniego będzie największym problemem dla Pochettino (Marca na lewej obronie awizuje Davida Lopeza). Na liście kontuzjowanych wciąż znajdują się ponadto Mattioni, Javi Marquez, Sergio Garcia, C.Alvarez, Pandiani, Albin oraz Victor Sanchez. Do gry wraca natomiast Alvaro Vazquez.

Wydaje się, że nieco lepszą drużyną jest Espanyol i to oni powinni uchodzić za faworyta tego spotkania. Patrząc okiem typera trudno doszukać się jednak jakiegoś rozsądnego zakładu na to spotkanie, biorąc pod uwagę osłabienia gości.

Typ: NO BET


 
stat4u

Strona internetowa PrimeraDivision.info jest serwisem niekomercyjnym.
Treści na niej zawarte mają charakter zabawy i są zamieszczane przez pasjonatów sportu w celach informacyjnych.
Typujemy dla zabawy rozstrzygnięcia meczów. Jesteśmy przeciwni hazardowi.
Masz problem z hazardem? Sprawdź anonimowihazardzisci.org i hazardzisci.org/forum