Athletic przed tygodniem niespodziewanie przegrał z niżej notowanym i w dodatku bez formy Betisem 1:2. Po tym meczu Baskowie zagrali jeszcze jeden mecz, a mianowicie w Lidze Europy z Lokomotivem w odległej od Hiszpanii Moskwie również przegrywając 1:2. Czy to już oznaka małego kryzysu? nie wykluczam tego, gdyż zmęczenie dopaść kiedyś musiało podopiecznych Marcelo Bielsy, a warto wspomnieć, że Liorente i spółka już od blisko 2 miesięcy grają co 3 dni, czyli aż 13 meczów w bardzo krótkim odstępie czasowym. Na niedzielny mecz z Malagą Baskowie wyjdą zmęczeni nie tylko fizycznie, ale też psychicznie przez wcześniej wspomnianą długą podróż. Kryzys musi dopaść każdego, także Athletic, dlatego sądzę że Argentyński trener może dać odpocząć niektórym swoim graczom, aby ci przygotowali się do rewanżu w Lidze Europy, bo wydaje mi się, że zdobycie jakiegokolwiek pucharu jest obecnie priorytetem klubu. W ekipie gospodarzy zabraknie kontuzjowanych Gurpquiego (7/0), Castillo (0/0), Ocio (0/0) i Gabilondo (11/2), a także zawieszonego za kartki Martineza (20/3). Malaga w ostatniej kolejce zwyciężyła w dobrym stylu Mallorcę 3:1 i nieznacznie podskoczyła w tabeli. Posada szkoleniowca obroniona przez Manuela Pellegriniego, lecz czas pokazać coś więcej z mocniejszym rywalem. Dodatkową motywacją będzie fakt, że zwycięstwo z Baskami pozwoli jeszcze bardziej zbliżyć się do upragnionego czwartego miejsca. Andaluzyjczycy do niedzielnego meczu podejdą w bojowych nastrojach i ze świadomością, że Athletic pokonać można jak to uczynił Betis. Do tego spotkania Malaga podejdzie bez zawieszonego za czerwoną kartkę jeszcze z meczu z Granadą Demichelisa (21/0), a także kontuzjowanych Baptisty (4/1), Rosario (0/0) i Gameza (16/0), a pod znakiem zapytania stoi występ Rubena (2/0). Faworytem bukmacherów w tym pojedynku są gospodarze, lecz długo zastanawiałem się czy nie pograć tu na gości. Kursy u niektórych "buków" dochodzą aż do 4.50 na Malagę, co jest kompletnym nieporozumieniem. Zdecydowałem się jednak na postawienie na dużą ilość bramek, gdyż grają zespoły, które bardziej nastawiają się na ofensywę, a kurs temu sprzyja, 1.90.
Typ: Over 2.5 @1.90 (Bet365).
Sevilla przed tygodniem przegrała z Realem Sociedad 0:2 i spadła jeszcze bardziej, bo na trzynaste miejsce w ligowej tabeli. W tamtym meczu debiutował na ławce trenerskiej Michel, lecz jak na razie poprawy gry nie było widać. Kryzys ten ciągnie się aż od grudnia, kiedy to Andaluzyjczycy ostatni raz wygrali z Getafe 3:0. Od tamtego czasu Jesus Navas i spółka zanotowali aż sześć porażek i dwa remisy co jest wynikiem niedopuszczalnym na zespół, który liczy na grę w europejskich pucharach w następnym sezonie. Każda seria się kiedyś kończy, lecz sobotnie spotkanie na pewno będzie bardzo ciężkie. Dobrą wiadomością dla trenera jest powrót Reyesa i podstawowego bramkarza Varasa, którzy mieli problemy ze zdrowiem i do końca nie wiadomo było czy ci dwaj ważni gracze będą w kadrze na Osasunę, lecz hiszpańscy dziennikarze stawiają, że Varasa w bramce zastąpi doświadczony Palop. Jedynym nieobecnym w ekipie gospodarzy będzie skrzydłowy Perotti (12/0). Niecodziennym jest fakt, że Osasuna, która miała serię ośmiu meczów bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach kończy tą niechlubną serię zwycięstwem nad... Barceloną. Co prawda rywal zagrał jeden z najgorszych meczów w sezonie lecz nie umniejszajmy tu dobrej gry Nawarryjczyków. Trzy punkty jakie podopieczni Mendilibara zdobyli we wspomnianym meczu pozwoliły na zbliżenie się do czwartego Levante na zaledwie jeden punkt. Sobotni mecz z Sevillą będzie ostatnim trudniejszym spotkaniem w najbliższym czasie dla zespołu z północy Hiszpanii, gdyż po nim nadejdą teoretycznie łatwiejsze potyczki, co może zwiastować walkę o wysoką pozycję do końca sezonu. W ekipie gości zabraknie kontuzjowanych Kike Soli (7/0), Echaide (0/0) i Masouda (0/0), a także zawieszonego za kartki lidera zespołu Raula Garcii (19/5). Zdecydowanym faworytem według bukmacherów jest Sevilla, lecz nie byłbym tego taki pewny, gdyż Osasuna, ponownie może "ugryźć" bardziej utytułowanego rywala. Kursy jakie oferują bukmacherzy na gości (nawet 6.20) są zdecydowanie za wysokie, według mnie. Jeszcze rzut okiem na ostatnie pojedynki tych zespołów na Ramon Sachez Pizjuan: 1:0, 1:0, 1:1, 2:1, 2:0. Statystyka zdecydowanie na Sevillę, lecz nie ona tutaj będzie grała.
No Bet
Villarreal zwycięstwem nad Sevillą (1:2) opuścił strefę spadkową i obecnie zajmuje siedemnastą lokatę. Było to dość niespodziewane zwycięstwo, gdyż przed meczem podopieczni Jose Moliny skazywani byli przez wielu na porażkę, lecz okupione zostało to kartkami dla m.in. Rodrigueza, Soriano i Oriola. O ile dwaj pierwsi nie zagrają w najbliższym meczu za wspomniany nadmiar żółtych kartek o tyle czerwony kartonik dla obrońcy Oriola (13/0) został anulowany i ostatecznie będzie mógł on zagrać z Granadą. Z pewnością trener odetchnął z ulgą, gdyż w niedzielnym meczu nie zagrają dwaj ważni defensorzy Rodriguez i Catala, więc nie wygląda to już tak tragicznie. To nie jedyna dobra informacja dla Hiszpańskiego coacha, bo do zdrowia wrócił już najlepszy strzelec Marco Ruben (16/6), a także po odsunięciu od kadry wrócił Nilmar (9/2). Villarreal oczywiście jest zespołem własnego boiska, a wyniki z obecnego sezonu tylko to potwierdzają. Z El Madrigal tylko Levante potrafiło wywieźć komplet punktów, a w ostatnich meczach traciły tu punkty takie tuzy La Liga jak Barcelona czy Valencia. Powracająca do formy Granada raczej nie ma w niedzielnym meczu czego szukać. W ekipie gospodarzy zabraknie Rodrigueza (18/1), Bruno Soriano (21/2), Catali (10/0) i Rossiego (9/3). W Granadzie niedawna zmiana trenera poskutkowała natychmiastowo. Dwa ważne zwycięstwa z Malagą i Betisem po 2:1 spowodowały, że podopieczni Abela Resino opuścili strefę spadkową i od razu odskoczyli od niej na trzy oczka. Teraz jednak przyszedł czas na dużo bardziej wymagającego rywala, więc przekonamy się już teraz czy stać Andaluzyjczyków na coś więcej niż tylko walka do samego końca o utrzymanie. Co ciekawe we wszystkich dziesięciu wyjazdowych spotkaniach w tym sezonie Granada nie odniosła w nich jeszcze remisu, a bilans tych meczów to trzy zwycięstwa i siedem porażek. W ekipie gości zabraknie kontuzjowanego podstawowego bramkarza Roberto (18/0) i zawieszonego za piątą żółtą kartkę Yebdy (14/0). Zdecydowanym faworytem niedzielnego meczu jest oczywiście Villarreal, lecz kurs jaki proponują bukmacherzy jest niespodziewanie niski. Nie zmienia to jednak faktu, że warto parę groszy zainwestować w "Żółtą łódź podwodną".
Typ: Villarreal @1.68 (Pinnacle)
Malaga przed tygodniem przegrała derby Andaluzji z Granadą 1:2 będąc ekipą wyraźnie słabszą. Forma podopiecznych Manuela Pellegriniego zdecydowanie jest poniżej oczekiwań. Tylko jedno zwycięstwo na przestrzeni dwóch miesięcy to jak na zespół walczący o miejsce w europejskich pucharach katastrofa. Na szczęście dla zespołu z Malagi rywale ubiegający się o te same miejsca również nie imponowali formą i dlatego Cazorla i spółka wciąż mają tylko cztery punkty straty do strefy Ligi Mistrzów. Piłkarze jednak muszą zacząć ostro wziąć się do pracy, gdyż bezpośredni rywale do pucharów czyli Espanyol, Athletic i Atletico zaczęli zachwycać swoją grą co szybko przełożyło się na miejsca jakie zajmują a mianowicie wyprzedzenie Andaluzyjczyków w tabeli. Dodatkową motywacją będzie walka o posadę Chilijskiego szkoleniowca, bo kolejną stratę punktów Arabscy szejkowie mogą już nie wytrzymać. Spodziewam się w tym meczu ostrej walki i ofensywnego nastawienia ze strony Malagi co z połączeniem z odrobiną szczęścia powinno przynieść komplet punktów. W ekipie gospodarzy zabraknie kontuzjowanych Baptisty (4/1) i Rosario (0/0), zawieszonego za czerwoną kartkę Demichelisa (21/0), a pod znakiem zapytania stoi występ Rubena (2/0). Malloca w ostatnim spotkaniu z Betisem wygrała 1:0, lecz oba zespoły były dość sparaliżowane pogodą jaka panuje na Balearach. "Wyspiarzom" zwycięstwo w tamtym meczu było bardzo ważne, lecz niestety okupione zostało dwoma czerwonymi kartkami jakie obejrzeli Ramis i Victor, a także piątą żółtą kartką Martiego i tej trójki w niedzielnym meczu nie zobaczymy. Niemniej jednak ugranie kompletu punktów pozwoliło odskoczyć od strefy spadkowej na trzy punkty i piłkarze przynajmniej na trochę mogą odetchnąć z ulgą. Co ciekawe to co było Pietą Achillesową Mallorci w ostatnich latach, czyli mecze wyjazdowe, w których to seryjnie przegrywała, w ostatnich tygodniach stało się atutem podopiecznych Caparrosa, lecz bardziej prawdopodobną opcją jest to, że po prostu kilka słabszych drużyn (Rayo Vallecano, Levante, Saragossa i Granada) z rzędu mierzyło się z "Wyspiarzami" i stąd te regularne zdobycze punktowe. Nie sądzę, aby Mallorca była w stanie wywieźć punkty także i z La Rosaleda. W ekipie gości zabraknie już wspomnianych Ramisa (20/2), Victora (18/4) i Martiego (14/0), a także kontuzjowanego Cendrosa (16/2). W ostatnich dwóch pojedynkach tych zespołów na La Rosaleda gospodarze wygrywali odpowiednio 3:0 i 2:1. Uważam, że za Malagą przemawia o wiele więcej argumentów jeśli chodzi o wytypowanie zwycięzcy. Mimo nie zbyt wysokiego kursu polecam zagranie na Andaluzyjczyków.
Typ: Malaga @1.77 (188Bet)
|
|